Biba u Królika w Chrzypsku Wielkim

Kim jest Pan Bogdan Królik oraz jak wielką rolę (pośrednio) odgrywa w życiu niemal każdego ogrodnika wie chyba większość z Was. Dla osób, które nie mają pojęcia dedykuję kolejny akapit. Cała reszta może śmiało go pominąć 🙂

Nie będę tu zbyt dużo na ten temat pisać, bo pomyślicie, że mi za to zapłacił. Przekonacie się jednak, że nic z tych rzeczy! 😛 Pan Królik jest niewątpliwie człowiekiem biznesu, szanowanym i cenionym, a w dodatku (a może głównie?) największym producentem cebulek kwiatowych w Polsce. Podejrzewam, że każdy z czytających ten post na własne oczy widział choć jedną roślinę, której początek miał miejsce właśnie w Chrzypsku Wielkim. Czy po takim opisie Wasz obraz jest nieco pełniejszy? Jeśli nie – odsyłam do oficjalnej strony internetowej 🙂

Przemierzyłam na rowerze dystans Wronki – Chrzypsko wielkie (ok. 20 km) aby zobaczyć tę sławną „Holandię w Polsce”. Szczerze przyznam, że wypatrywałam pól tulipanowych już z daleka, kiedy moja nawigacja wskazywała 20 minut do celu. Ci, którzy już odwiedzili to miejsce pewnie chichoczą pod nosem, a reszta może się domyślić – na marne. Nie musicie mi jednak współczuć, pięknie kwitnący polski rzepak zdołał mnie nieco pocieszyć. 🙂

Kiedy dotarłam już do Chrzypska, zbliżając się do ulicy Rolnej 13 na mojej twarzy pojawiło się chyba coś w rodzaju miny karpia… od razu jednak prostuję – nie był to zachwyt ani żadne pokrewne uczucie. O co chodzi? Zaraz Wam wszystko wyjaśnię. Zaczniemy jednak od końca, który to koniec powinien być początkiem, ale według topografii obszaru jest na samym końcu… No nieważne, czytajcie dalej 🙂

Holandia w Polsce!

Nie no, muszę przyznać, że jest pięknie. Pola tulipanów robią wrażenie i chyba każdy chciałby zrobić sobie tam zdjęcie aby poczuć się jak Sylwia Grzeszczak w tym teledysku – KLIK

chrzypsko wielkie tulipany
chrzypsko wielkie tulipany
chrzypsko wielkie tulipany
chrzypsko wielkie tulipany
chrzypsko wielkie tulipany
chrzypsko wielkie tulipany
chrzypsko wielkie tulipany
chrzypsko wielkie tulipany
chrzypsko wielkie tulipany
chrzypsko wielkie tulipany
chrzypsko wielkie tulipany

Aha! Jeszcze jedno! Jako, że specyfika uprawy taka a nie inna, pamiętajcie aby wybrać niezbyt ekskluzywne obuwie.

13

Teraz wyjaśnię Wam czym spowodowana była mina karpia na mojej twarzy. Jest też jedna rzecz, która, mówiąc najprościej, zwyczajnie mnie wkurzyła. Chodzi o nazwę całego wydarzenia… Odpowiedzcie sobie szczerze, jakie wyobrażenia macie kiedy słyszycie „Międzynarodowe Targi Tulipanów”? Rozkładając to na części pierwsze można zacząć się zastanawiać czy organizator rzeczywiście wie co oznaczają terminy „międzynarodowe” oraz „targi”, „tulipanów”  się nie czepiam, bo rzeczywiście było ich tam sporo.  Ja wiem, że porównanie może niezbyt trafne ale przeanalizujcie choćby targi Gardenia – setki wystawców z całego świata, a tutaj? Jeden, z Polski.
Wprawdzie organizator nie ukrywa całego programu imprezy jednak jak dla mnie duży minus za tę nazwę. Nie jest adekwatna do tego co się tam dzieje, wprowadza w błąd i rozczarowuje.

No właśnie, a co się tam dzieje? Przewijajcie w dół 😀

Dmuchana ścianka wspinaczkowa, zjeżdżalnie dla dzieci, ujeżdżanie byka – kluczowe atrakcje w każdych Międzynarodowych Targach! Dodatkowo wesołe miasteczko, elektryczne samochody, Crazy Dance, przejażdżki na kucu, a nawet zawody jeździeckie 😀

chrzypsko wielkie tulipany
chrzypsko wielkie tulipany
chrzypsko wielkie tulipany

Punkty gastronomiczne – wiadomo, tu się nie czepiam. Piękne zapachy grillowanej kiełbasy, karkówki, szaszłyków i innych specjałów. Wspólny biesiadny stół, pod namiotem, na wypadek deszczu.

chrzypsko wielkie tulipany
chrzypsko wielkie tulipany

Jak to na każdych targach, albo raczej targowiskach można się obkupić. A jeśli to impreza związana z roślinami to można się spodziewać, że dostaniemy to co najlepsze 🙂

chrzypsko wielkie tulipany
chrzypsko wielkie tulipany
chrzypsko wielkie tulipany
chrzypsko wielkie tulipany
chrzypsko wielkie tulipany

To wszystko jest jednak niczym w porównaniu z… ciuchami! Koszule, koszulki, polary, skarpetki, spodnie, akcesoria typu: torby, torebki, paski, portfele i wiele wiele innych! Takie rzeczy, moi Drodzy, możecie spotkać na MIĘDZYNARODOWYCH TARGACH TULIPANÓW w Chrzypsku Wielkim!

chrzypsko wielkie tulipany
chrzypsko wielkie tulipany
chrzypsko wielkie tulipany
chrzypsko wielkie tulipany

Jednym z ciekawszych elementów krajobrazu całej imprezy było tulipanowe pole, na które każdy miał swobodny dostęp, nawet ze swoją własną łopatą. Żywe okazy tulipanów, w pełnej krasie można było bez żadnych ceregieli wziąć i wykopać z ziemi. Potem oczywiście trzeba za taką roślinę zapłacić, ale summa summarum chyba się opłacało. Natomiast widok był nieco zabawny, kojarzył mi się z ryżowym polem uprawianym przez chińczyków (bez urazy). Zobaczcie sami 🙂

chrzypsko wielkie tulipany
chrzypsko wielkie tulipany

Chciałabym tylko dodać, że w żaden sposób nie neguję tego typu imprez. Jechałam do Chrzypska z nieco innym wyobrażeniem całego wydarzenia. Wiem, że wiele osób świetnie się bawiło i powraca tam co roku, okej, ja to rozumiem i nawet się nie dziwię. Natomiast wolałabym aby nosiło ono nazwę, która lepiej obrazowałaby jak wygląda to w rzeczywistości. Oczywiście myślałam już nad tym i mam kilka propozycji, jednak w żadnej z nich nie ma słów „międzynarodowy” czy „targi”.

Koniecznie dajcie znać czy byliście w tym miejscu i jak Wam się podobało! Może macie swoje propozycje nazwy? Zbierzemy w jedną całość i podeślemy do Pana Królika 🙂

Kórnik bez kur, czyli miejsce gdzie rosną magnolie

Dziś byłam w Chrzypsku Wielkim na  Międzynarodowych (sic!) Targach Tulipanów ale wpis o tej wycieczce popełnię jutro, kiedy cała impreza dobiegnie końca. Dlaczego? Ponieważ może ktoś z Was, czytających dziś ten post, planuje jeszcze wybrać się na to jakże „prestiżowe” wydarzenie. Nie chciałabym nieco zmącić obrazu, a może tylko wyobrażeń… Jak to mówił Cześnik Raptusiewicz „Potem o tem!”.

Wczoraj natomiast odwiedziłam Kórnik i sławne Arboretum Kórnickie To nie jest moja pierwsza wizyta w tym miejscu, jednak od momentu kiedy zaczęłam prowadzić blog jeszcze mnie tam nie było. Dodam tylko, że zwiedzanie zamków mnie nie kręci, więc tu raczej nie znajdziecie o tym cennych informacji.

Na miejsce dotarłam ok. godziny 10:30. Dlaczego to takie ważne? Jeśli chcecie przejść spokojnie, nie ocierając się o nikogo i nie skrobiąc marchewek lub mieć okazję usiąść na ławeczce, to warto wybrać się wcześniej. Kiedy wychodziłam, około 12:30 ludzi było zdecydowanie więcej. Oczywiście data 1 maja jest tutaj kluczowym elementem, ALE Pani w okienku powiedziała mi, że w weekendy jest to samo. Więc: albo w tygodniu o dowolnej porze, albo w weekendy zaraz po śniadaniu (pierwszym!).

Jeśli chodzi o historię założenia arboretum oraz o okazy jakie się tam znajdują, czy informacje o Zamku – odsyłam do lektury książek lub zasobów internetowych (np. tutaj). Być może będzie to dla Was interesujące 🙂

Wstęp na teren Arboretum jest płatny. Mnie, jako wiecznego studenta kosztowało to 5 zł. Z tego co pamiętam w cenniku maksymalnie było 7 zł. Ale to lepiej sprawdzić, bo chyba jest różnica, w zależności od miesiąca… Nie pamiętam dokładnie 🙂

Zaczynajmy więc 🙂

Na wejściu jest oczywiście Zamek, który od frontu jest obecnie remontowany, więc widok taki sobie. Ale, jak to mówią, liczy się wnętrze 😀

Główną atrakcją, a może nie główną, ale najsłynniejszą, którą od lat chełpią się ludzie odpowiedzialni za promocję i PR tego miejsca, są MAGNOLIE. Tak, jest ich sporo, niektóre nawet bardzo pokaźnych rozmiarów. Jednak miałam wrażenie, że trochę przeginają z tymi roślinami w pewnych miejscach. Większość egzemplarzy rośnie w niedalekiej odległości od Zamku, natomiast można spotkać także takie, rosnące jakby przypadkowo, jakby ktoś przypadkowo wetknął drzewo w ziemię i poszedł dalej.  Przykład poniżej:

kórnik arboretum magnolie

Teraz te, całkiem przyjemne w odbiorze 🙂 Kwiaty niektórych roślin były uszkodzone przez przymrozek jaki zastał Kórnik kilka dni temu, jednak to nie odejmowało im uroku.

magnolie kórnik arboretum
magnolie kórnik arboretum
magnolie kórnik arboretum
magnolie kórnik arboretum
magnolie kórnik arboretum
magnolie kórnik arboretum

Idąc dalej główną alejką możemy wybrać się np. do Cisowych Komnat. Bardzo fajnie jest to zaaranżowane, rzeczywiście jakbyśmy byli w jakimś bunkrze z cisów 🙂

cisowe komnaty arboretum
cisowe komnaty arboretum kórnik

Wybierając się do kórnickiego Arboretum przygotujcie swoje szyje na nieco wzmożony wysiłek. Wiele okazów drzew ma potężne rozmiary, a najatrakcyjniejsza ich część jest wysoko w górze. To zdecydowanie największa gratka dla dendrologów i pasjonatów drzew, jednak przy tych ciekawszych są tabliczki z informacjami.

kórnik arobretum wysokie drzewa

Słynne ciasteczkowe drzewo, którego jeszcze nigdy nie udało mi się spotkać w stanie kwitnienia! Wrr! Kwiaty grujecznika japońskiego (podobno – bo sama się nie przekonałam) pachną ciasteczkami! Dajcie znać, kto miał z nimi do czynienia i czy rzeczywiście tak jest 🙂

grujecznik japoński arboretum kórnik

Kończąc tę fascynującą relację z mojej wyprawy chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na dwie rzeczy, mianowicie: ekologiczną łąkę i wszechobecne mniszki lekarskie.

Ta pierwsza – super pomysł, bardzo mi się spodobał. Przeczytajcie co wymyślili 🙂

łąka ekologiczna kórnik arboretum
łąka ekologiczna kórnik arboretum

Mniszki, które znajdowały się na niemal każdym skrawku trawy dodawały temu miejscu życia. Nie wiem czy moje doznania byłyby tak dobre gdyby nie żółte plamy, które chcąc nie chcąc działały pobudzająco na mój mózg 🙂 W późniejszym terminie ich już nie będzie, a szkoda. Będą za to kolorowe kwiaty innych roślin, które swoją pełnię mają nieco później.

kórnik arboretum

Jeszcze kilka zdjęć, widoki są naprawdę fajne. Idealne miejsce na niedzielny (i nie tylko) spacer. Mieszkańcy Kórnika i okolic mają szczęście, że właśnie tam się osiedlili 🙂

Na terenie Arboretum Kórnickiego widziałam także miejsca, w których można coś zjeść, słodkiego i nie tylko. Jest także plac zabaw dla energicznych dzieciaków. Także nie musicie się obawiać, że zabraknie Wam wody czy umrzecie z głodu. Władze obiektu pomyślały o wszystkim 🙂

 I jeszcze jedna sprawa – jeśli macie taką ochotę możecie „wypożyczyć” przewodnika, który opowie Wam nieco więcej o historii, roślinności i innych ciekawych rzeczach 🙂

Czy znasz swojego fikusa?

Do napisania tego wpisu zainspirowali (a właściwie niejako zmusili) mnie znajomi oraz rodzina. Przyznam, że miałam niezły ubaw, kiedy pytałam: „Wiesz co to jest fikus?”, „Wiesz, jak wygląda fikus?”, „Ile znasz gatunków fikusa?”. Poniżej cytaty niektórych odpowiedzi:

– „Fikus? To taki kaktus!”
– „No, ma dużo małych, zielonych liści”
– „Jeden. Fikus to fikus”
– „Takie drzewo!”
– „Mogę korzystać z Google?”
– „Jednego. Takiego z filmu z Adamczykiem”
– „Nazwa jest mi znana, ale miałabym problem ze wskazaniem”
– „A będą cukierki za udział w badaniu?”

Absolutnie nie wymagam znajomości fikusów od nikogo, no może ewentualnie od kolegów i koleżanek po fachu (tutaj także zdarzały się ciekawe odpowiedzi) ale wiem, że taki research będę robiła częściej. Padały także dużo precyzyjniejsze i bardziej elokwentne odpowiedzi, ale przecież nie będę ich tutaj zamieszczała.

Ogólnie rzecz biorąc, z mojego mikro badania wynika, że fikus jest badylastą rośliną pokroju drzewiastego, z zielonymi, małymi listkami.
Nic dziwnego, roślina ta, mimo jej pokaźnych rozmiarów, jest jedną z najbardziej popularnych w naszych domach i mieszkaniach. Nazywa się fikus benjamina i ma zarówno swoich zagorzałych fanów jak i przeciwników.

Zwolenników, bo naprawdę pięknie się prezentuje i często jest chlubą salonu. Wrogów, bo jest kapryśna i przy jednym nieostrożnym posunięciu potrafi zrzucić większość liści i wyglądać jak miotła. Taki już jej urok.

Standardowy „benjaminek”ma liście koloru zielonego, bez przebarwień, jednak często możemy także spotkać odmianę ‚Variegata’, której liście na brzegach przebarwiają się na kolor biały/kremowy.

fikus benjamina
fikus benjamina 'varigeta'

Jednak fikusów jest dużo więcej… „Wątpię! Przecież znałabym wszystkie!” – podsumowała jedna z badanych. A jednak.

Opiszę jeszcze 5 najpopularniejszych gatunków fikusów, które można spotkać w doniczkach. Warunki uprawy pojawią się w kolejnych wpisach.

Fikus sprężysty (Ficus elastica)

Z nim sprawa jest dosyć ciekawa, bo potrafi rozrosnąć się w domu jak jakieś monstrum. Dopóki jego wzrost jest jednopędowy, jest miło, gorzej gdy zaczyna puszczać boczne pędy, może być wtedy mały problem z wyznaczeniem dla niego miejsca. Zaczną się podwiązywania i przycinania, żeby miał stosunkowo ładny pokrój. Najtwardsi w uprawie fikusa sprężystego rozciągają pod sufitem żyłki i prowadzą go niczym pnącze. Niektórzy się jednak poddają i wystawiają wielkie rośliny za darmo na portalach ogłoszeniowych, także polujcie 🙂

Ten gatunek fikusa także często występuje w odmianie ‚Variegata’, podobne jak u fikusa benjamina.

fikus sprężysty
fikus sprężysty 'variegata'
fikus sprężysty (3)
Pożyczone z OLX – ktoś chciał się pozbyć
fikus sprężysty (2)

Fikus tępy (Ficus microcarpa)

Czyli nasz popularny bonsai, którego często możemy dostać nawet w popularnych dyskontach. Jeśli ktoś z Was chciałby spróbować swoich sił i cierpliwości w formowaniu drzewka bonsai to zacznijcie właśnie od tego fikusa. Jest on odporny na wszelkie cięcie, formowanie i drutowanie, jednak podobnie jak benjamin wrażliwy na zmianę miejsca i szybko może opaść z liści. W przeciwieństwie do poprzednika osiąga małe rozmiary i raczej nie zobaczycie go na OLX za darmo 🙂

fikus tępy bonsai
fikus tępy bonsai

Fikus binnendijkii (Ficus binnenijkii)

Roślina do okrzesania, ładnie rośnie i nie sprawia wielu problemów. W odróżnieniu od swoich braci ma szablaste liście, przez to wygląda trochę jak straszydło, ale to kwestia gustu.

fikus binnendijki
fikus binnendijki (2)

Fikus lirolistny (Ficus lyrata)

To roślina o bardzo dużych liściach i wręcz nieskończonym wzroście. Dorasta do sufitu, a jeśli mógłby to i nawet wyżej. Często jest tak, że im młodsza roślina tym ładniej wygląda, jest kompaktowa i gęsto ulistniona. Starsze egzemplarze ogołacają się od dołu i puszczają liście jedynie w swojej górnej części.

fikus lirolstny

Fikus pnący (Ficus pumila)

Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie nazwał go bluszczem. Na pierwszy rzut oka rzeczywiście bez namysłu można tak powiedzieć, ale po głębszej analizie – nie ma mowy!

Tak wygląda liść bluszczu:

bluszcz

A tak wygląda fikus pnący:

pumila - fikus pnący

Występuje także w odmianie ‚Variegata’

pumila variegata

Teraz możecie sprawdzić jakie rośliny wiszą u Was na ścianach. Czy są to jednak bluszcze, czy fikusy pnące, a może jeszcze inne „dziadostwo”?

Jeśli masz jakieś pytania zadaj je w komentarzu pod tym wpisem aby i inni mogli z nich skorzystać. Jeśli tylko będę miała wiedzę, z pewnością na nie odpowiem.